Pracownicy z regionu zachodniego w świątecznej akcji wolontariackiej

W poniedziałek, 21 grudnia 2015 r. Zielona Góra stała się centrum działań wolontariackich prawie trzydziestu pracowników PZU ze Szczecina, Wrocławia, Poznania i Zielonej Góry, którzy zawitali w świetlicy prowadzonej przez Stowarzyszenie „Możesz Inaczej”, aby wspólnie z podopiecznymi Stowarzyszenia spędzić czas na zabawie w klimacie świątecznym.

Spotkanie rozpoczęło się krótkim zapoznaniem oraz zabawami integracyjnymi. Wiele zabawowych szaleństw odbywało się w parach wolontariusz-wychowanek, które zostały utworzone na początku spotkania. Były wspólne tańce, rozmowy, uśmiechy. Oczywiście nie zabrakło robienia pierników, a następnie ich dekorowania. Unoszący się w powietrzu zapach korzennych przypraw wprowadził iście świąteczny i rodzinny klimat.

Skoro mowa o świętach, to obowiązkowym punktem były prezenty. Wolontariusze wręczyli dzieciom drobne upominki, a cała placówka otrzymała w prezencie nowe piłkarzyki, które będą służyć podopiecznym oraz ich rodzicom czy opiekunom. Wolontariusze otrzymali kartki z życzeniami i aniołki wykonane przez podopiecznych Stowarzyszenia.

Wizyta Wolontariuszy PZU została połączona ze świętowaniem pierwszych urodzin „DOM-u”. Budynek, w którym teraz młodzież spędza czas wolny, jeszcze niespełna dwa lata temu był walącą się i odpychającą ruiną. Jednak dziś, dzięki zaangażowaniu osób ze Stowarzyszenia i uzyskaniu środków z budżetu obywatelskiego, tętni życiem. Zmiana jaka zaszła jest niewiarygodna! Wolontariusze byli pod ogromnym wrażeniem tego dokonania Stowarzyszenia. Było co świętować! Skoro urodziny, to obowiązkowym punktem był duży i pyszny tort, który pojawił się pod koniec spotkania.

Pomysł na akcję wolontariacką pracowników z regionu zachodniego był świetny. Dla wielu było to pierwsze zetknięcie z taką inicjatywą i można podejrzewać, że nie ostatnie. Poniżej niektóre z wrażeń wolontariuszy.

  • Czas świąt Bożego Narodzenia większości z nas kojarzy się z pomaganiem innym. Zazwyczaj pomaganie oznacza dla nas wrzucenie pieniążka do puszki, kupowanie żywności, którą pozostawiamy w specjalnych miejscach i tym podobnymi akcjami. Do tej pory dla mnie również była to główna forma – wrzuciłem jakiś pieniążek do puszki, kupiłem więcej produktów w markecie… Ale od spotkania w „DOM” pomaganie dla mnie ma teraz inny wymiar. Łatwo wrzucić pieniążek czy paczkę makaronu. Oczywiście nie neguję takiej formy pomagania słabszym, to też jest potrzebne. Ale można inaczej – atmosfera, jaką udało się nam wszystkim stworzyć tylko tym, że byliśmy jedno popołudnie z dzieciakami to bezcenny dar dla nich. Teraz z perspektywy tych kilku dni dochodzę do wniosku, że mój podopieczny Norbert dał mi chyba więcej niż ja jemu…
    Damian Gębski - Główny Specjalista ds. Produktów i Procesów
  • Świąteczne spotkanie z dzieciakami to szansa, żeby się zastanowić: jak wiele trzeba, żeby poczuć atmosferę świąt? Okazuje się, że niewiele, a wszystko, co przydatne możemy wykrzesać z siebie. Nie każdy ma potrzebę bycia wolontariuszem. Ale nie znam nikogo, kto nie cieszy się widokiem roześmianych, szczęśliwych dzieci. Przyszła refleksja: ile takich magicznych wspomnień mamy z dzieciństwa? Zbyt mało… W świecie spraw pilnych, znaleźliśmy czas na sprawy ważne, takie, które - wierzę - pamięta się przez całe życie. Dziękuję.
    Iwona Łukowska - Kierownik Wsparcia Oddziałów
  • Bardzo inspirująca sesja, która pozwoliła mi na wyjście ze „świata PZU” i złapanie dystansu przed świętami. Ta spontaniczna radość dzieciaków na hasło „prezenty” – tego nie da się opisać słowami…
    Magdalena Truszkowska- Dyrektor Sieci Oddziałów
  • Zostałam opiekunem Kacpra :-) – już od początku wiadomym było, że Kacper nie należy do cichych, dobrze ułożonych chłopców. Podczas całego naszego spotkania trochę „łobuzował”, na każdym kroku podkreślając swoją chęć dominacji, a może po prostu zwracając na siebie uwagę innych. Wydawać by się mogło, że Kacper nie do końca zainteresowany był zaproponowanymi zabawami, a jeśli już, to była to kolejna okazja do dobrych, w jego mniemaniu, żartów. To co jednak zapamiętam na długo z tego spotkania, to Kacpra „proszę, proszę Pani” przy wręczaniu mi aniołka i kartki ze świątecznymi życzeniami, a przede wszystkim, jego lśniące z radości, a może również ze wzruszenia oczy, podczas gdy ja wręczałam mu przygotowane dla dzieci prezenty. Warto było tam być – chociażby dla tego jednego „dziękuję” i tych lśniących z emocji oczu. Polecam wszystkim.
    Małgorzata Semczuk - Koordynator Majątkowej Oferty Produktowej
  • Nasze świąteczne spotkanie w świetlicy środowiskowej w Zielonej Górze dostarczyło mi wiele emocji. Na początku była niepewność… w jaki sposób dzieci zareagują na naszą inicjatywę? Czy będzie się im podobać? Gdy wszystkie dzieci pojawiły się na miejscu, wszystkie moje wątpliwości zniknęły. Uśmiech na ich twarzach, radość, ciekawość dały mi pewność i poczucie, że wszyscy jesteśmy w odpowiednim miejscu. Wspólnie spędzony czas minął bardzo szybko - był pełen uśmiechu, radości, wspólnej zabawy. Na twarzach dzieci, jak i wychowawców świetlicy było widać wyrazy wdzięczności. Robiąc tak niewiele, możemy tak dużo dać innym… Cieszę się, że mogłam tam być i polecam wszystkim tego typu inicjatywy.
    Joanna Patyk - Główny Specjalista Wsparcia Oddziałów
  • Wrażenia bardzo pozytywne… Na początku bałam się, bo to było coś nowego, do tej pory mi nieznanego. Obawiałam się, że spotkam się z Dziećmi smutnymi, nieszczęśliwymi… A okazało się to, co się okazało: wspaniała zabawa, wspaniałe Dzieci, dużo śmiechu i szczęścia np. przy wałkowaniu ciasta na pierniki. Podobało mi się! Marzena Stachura – Dyrektor Sieci Oddziałów

Stowarzyszenie "Możesz Inaczej" tworzy grupa ludzi działających na rzecz realizacji naszego głównego celu, czyli wspierania dzieci, młodzieży i dorosłych. Dokładamy wszelkich starań i dajemy z siebie sto procent, aby wszyscy, którzy trafią pod nasze skrzydła otrzymali odpowiednie wsparcie. Naszą ideą jest pokazywanie, że Można Inaczej - żyć, spędzać czas wolny, traktować innych, że można mieć priorytety i wartości, za którymi się wiernie dąży. Pomagamy w nabieraniu przekonania, że nasz los zależy od nas samych, dajemy poczucie bezpieczeństwa i możliwość rozwoju. Wspieramy naszych podopiecznych w trudnych chwilach, podajemy pomocną dłoń tym, którzy chcą się rozwijać. Nie dajemy ryby, nie dajemy wędki, ale uczymy jak tą wędkę zdobyć i wspieramy w jej zdobyciu każdego, kto wyrazi takie pragnienie. (Źródło: http://www.mozeszinaczej.zgora.pl)